sobota, 30 marca 2013

Biała Podlaska na starych zdjęciach z lat 70 – tych cz. 3.


Dzisiejszą trzecią część odnalezionych starych fotografii Białej Podlaskiej z czasów PRL-u dobrałem w nieco w inny sposób. Oczywiście jakość zdjęć pozostawia wiele do życzenia. Ale w prowizorycznych warunkach domowych bez odpowiedniego sprzętu nie jestem w stanie uzyskać lepszych obrazów ze starych zniszczonych klisz fotograficznych. Ale przecież nie o jakość tu chodzi, a o pokazanie jak się żyło w tamtych latach.
Do tej pory pokazywałem miejsca, ulice, domy. Ale przecież miasto to także ludzie. Zapewne wielu dzisiaj dorosłych ludzi, stara sobie przypomnieć lata 70-te, jak wyglądało ich dzieciństwo? Spróbujmy spojrzeć na tamte czasy oczami dzieci i młodzieży. Myślę, że taki wirtualny spacer w tamte czasy może być ciekawy nie tylko dla tych, którym przyszło przeżyć dzieciństwo w latach 70-tych XX wieku, ale również dla obecnego pokolenia, które będzie miało okazje do dokonania pewnych porównań. Jednocześnie mam nadzieję, że osoby, które rozpoznają się na tych starych zdjęciach nie wezmą mi tego za złe, że opublikowałem je, a jedynie uśmiechną się wspominając dziecięce lata.



Na początek wstawiam stadion sportowy przy ul. Artyleryjskiej. Wcale nie, dlatego aby się aż tak bardzo zmienił. Wstawiam to zdjęcie z tego to powodu, że dla dzieci i młodzieży tamtych lat boiskiem do gry w piłkę był zwykle kawałek w miarę równego placyku, pomiędzy blokami a za bramkę służyły dwie cegły, których na naszych pseudo boiskach walało się pod dostatkiem. Wówczas wszyscy chłopcy chcieli grać w piłkę i nie było w tym nic dziwnego. Przecież to właśnie w latach 70-tych XX wieku Polscy sportowcy odnosili wspaniałe sukcesy. Mecze piłki nożnej, czy też transmisje z wyścigów kolarskich oglądał niemal każdy. A zważywszy, że były to czasy, w których nie było komputerów, a istnienie aż jednego programu telewizyjnego, którego atrakcyjność stała pod wielkim znakiem zapytania nie zachęcała pełnych energii dzieciaków do przesiadywania w domu. Popatrzmy, zatem jak zmieniało się jedno z takich podwórek na oczach dzieci. Oczywiście zmiany te następowały stopniowo i bardzo powoli podczas tzw: „Czynów Partyjnych”, w których mieszkańcy osiedla sami porządkowali teren.



Podobnie jak dzisiaj, tak i w tamtych latach dzieciaki uwielbiały jazdę na rowerach. Jedyna różnica polegała tylko na tym, że my jeździliśmy na tzw: składakch po terenie nieutwardzonym. A dzisiejsza młodzież rowerami górskimi, po gładkich ulicach.




Kawałek równego terenu, z którego dzieciaki same wyzbierały gruz, aby mieć boisko do gry w piłkę. W tle widoczny wózek, dwukołowy o którym zapomnieli budowlańcy.



                Posadzone pierwsze kwiaty na osiedlu.


Tutaj możemy zobaczyć dokładnie jak wyglądał ówczesny plac zabaw, jakże mu daleko do współczesnych. Nikt się tym wtedy nie przejmował, że wkoło było pełno gruzu. Huśtawka została pomalowana byle jak zwykłą brązową farbą antykorozyjną tzw: minią.


A to zdjęcie w scenerii zimowej wstawiam celowo, aby pokazać jak dużo czasu musiało upłynąć zanim nastąpiły jakieś zmiany. Jak widać mimo upływu miesięcy wózek wciąż jest na osiedlu.


                         Pierwsze zmiany na osiedlu.



No i proszę doczekaliśmy się wreszcie prawdziwego boiska o nawierzchni asfaltowej, na którym dzieciaki z całego osiedla rozgrywały swoje mecze. I nie potrzebowały do tego wcale oryginalnych butów, bo i takich w tamtych czasach nie było.

Królują trampki.
Każdej zimy na nowym boisku było wylewane lodowisko, na którym zawsze było pełno dzieciaków.
A tak to wygląda obecnie z zamienionym boiskiem w parking samochodowy. Zresztą przed powstaniem boiska również w tym samym miejscu był parking samochodowy z tą różnicą tylko, że był nieutwardzony i posiadał wjazd od strony Supersamu.



Ale powróćmy jeszcze na chwilę do dziecięcych zabaw zimowych jak one wyglądały i gdzie się odbywały?


Widok na ulicę Sidorską, przy której w latach 70-tych XX wieku wybudowano kilka nowych bloków mieszkalnych, oraz nową kotłownię ogrzewającą osiedle, które nazywano „XXV Lecia PRL”. W prawym dolnym rogu widoczna stacja transformatorowa i za nią budynek kotłowni z dwoma widocznymi oknami.
Tzw „górka”,  na której rosła okazała wierzba pod którą ustawiono marmurowy stolik do gry w szachy wraz z czterema krzesełkami. Była na tyle wystarczająco stroma, aby stała się miejscem zimowych zabaw. To prawda, że niezbyt bezpiecznym gdyż zjeżdżało się na sankach wprost na ulicę. Ale były to czasy, w których samochód był luksusem, a co zatem idzie ruch pojazdów na ulicach był znikomy.


Współcześnie zjazd taki byłby szaleństwem gdyż ulica Sidorska jest jedną z głównych arterii komunikacyjnych miasta.


A to już inne miejsce zimowych szaleństw dla dzieci, choć także przy nowo wybudowanych blokach na ul Sidorskiej. Górka na łąkach w pobliżu nowo powstającego przedszkola również była wystarczająco stroma i długa, aby zjeżdżać z niej na sankach.



 

Przyległe i niezagospodarowane łąki do nowo wybudowanych bloków przy ulicach Sidorskiej i Alejach 1000 lecia, przyciągały dzieci o każdej porze roku.


Widok na łąki i bloki przy Alejach 1000 lecia. Po prawej stronie widoczna rozpoczęta budowa Przedszkola Samorządowego nr. 11 przy ul Sidorskiej, a na lewo od niego widoczna budowa „Domu Handlowego Centrum”, w którym na górnym piętrze będzie mieścił się Klub MPiK.



Poniżej widok na łąki od strony ulicy Sidorskiej w pobliżu przedszkola.



Górka miejsce zimowych zabaw, latem doskonale nadawała się do puszczania latających modeli. W tamtych czasach modelarstwo było dość powszechnym hobby.


Lecący model szybowca, a w tle kościół i budynek Urzędu Wojewódzkiego przy ulicy Brzeskiej.


Grupka dzieciaków na pozostawionych przez budowlańców wśród łąk płytach betonowych.
A za ich plecami widoczne bloki przy Alejach 1000 lecia.


Ale przenieśmy się na Osiedle Centrum przy ulicy Zamkowej.


Widok na blok Zamkowa 1, od strony ulicy Budkiewicza.
Po prawej stronie widoczne są resztki drewnianego płotu, a pomiędzy blokami ruiny częściowo wyburzonego starego domu. Budowie nowych osiedli mieszkaniowych towarzyszyło często wyburzanie starej zabudowy miasta. W tamtych czasach nikt tym się nie przejmował. Dzisiaj wielu uważa, że był to duży błąd i działania te zniszczyły charakterystyczną zabytkową zabudowę miasta.


Stare domy na osiedlu Centrum pomiędzy nowymi blokami. Jak widać i tutaj nikt nie przejmował się tym aby zagospodarować i uporządkować teren. Najważniejsze było aby jak najszybciej oddać do użytku jak najwięcej mieszkań. Jakością wykonania również zbytnio się nie przejmowano.




A tu już mamy widok na przyszły plac zabaw dla dzieci pomiędzy blokami.


W jaki sposób został on urządzony? (foto 2007).
Jak widać nie jest on zbyt atrakcyjny.
Poniżej widok z rozkopanej ulicy Władysława Reymonta. W tle widoczne bloki na „Osiedlu Centrum”.



Również powstawaniu nowych bloków na ulicy Kolejowej towarzyszyło wyburzanie starych drewnianych domów.




Jako dzieci patrzyliśmy na te stare domy, jak na przeżytek. Ale to właśnie one ze swoimi ganeczkami tworzyły specyficzny klimat miasta. W takich ganeczkach znajdowały się prawie zawsze ławki, na których mieli zwyczaj przesiadywać mieszkańcy. To właśnie w takim ganeczku wracając z lotniska, na którym obserwowaliśmy loty samolotów, po raz pierwszy od starszego mężczyzny usłyszałem historię o Podlaskiej Wytwórni Samolotów. O tym jak Niemcy bombardowali lotnisko, a potem je odbudowali. Ale wówczas byłem zbyt młody aby słuchać zbyt dokładnie tych opowieści.


Pamiętam wyburzany drewniany dom na ulicy Kolejowej w pobliżu skrzyżowania z ulicą Sidorską również posiadał taki ganeczek. Dziś na jego miejscu stoi blok.


Oczywiście na życie dzieci i młodzieży tamtych czasów składały się także i różnego rodzaju obowiązki. Jednym z takich obowiązków oczywiście była nauka i szkoła.
No właśnie jak wyglądała szkoła w tamtych czasach? 


Czy pamiętacie obowiązkowy strój każdego ucznia fartuszek szkolny z tarczą na rękawie.


                                Szkolne dyskoteki.


Zasadnicza Szkoła Zawodowa Nr. 2 przy ulicy Brzeskiej. Po prawej stronie widoczny jest nieistniejący już budynek carskich koszar tzw: „Czerwonych Koszar”, tuż za nim budynek ZSZ nr. 2.


Po budynku „Czerwonych Koszar”, pozostał pusty plac.


                          Warsztaty Szkolne ZSZ nr. 2.



Ciekawość świata, wszelkich nowości i zachodzących zmian kazała być dzieciakom wszędzie gdzie się coś działo.


Stare drzewo w Parku Radziwiłłowskim częściowo przewrócone przez burze, w późniejszym czasie stało się ulubionym miejscem spotkań młodzieży.



Taką ciekawostką była również elektryfikacja linii kolejowej przeprowadzana pod koniec lat 70-tych XX wieku. A w późniejszym czasie pojawienie się zamiast poczciwych parowozów szybkich pociągów z napędem elektrycznym.


               Poniżej przejazd w rejonie Kołychawy.


Poniżej w rejonie ulicy Stodolnej. Za nasypem kolejowym widoczny dach Winiarni, a na wprost wysoki komin Bialskich Fabryk Mebli.
Na początku lat 70-tych powstał zakład nr. 2 „Bialskich Fabryk Mebli” przy ulicy Sidorskiej, gdzie w pobliżu bramy, przed zakładem był ustawiony jako pomnik samolot PZL TS-8 „Bies”. W późniejszym czasie pomnik ten został usunięty. Swoją drogą ciekawe co się stało z tym samolotem?


Dziś po Bialskich Fabrykach Mebli tzw: „Zakładach Raabego”, pozostał tylko właśnie ten komin.


Ale wkrótce przyśpieszony rozkwit miasta miał być zahamowany, nadchodziły lata 80-te.





Źródła:
Zostały wykorzystane materiały ze zbiorów własnych.
Na podstawie własnych obserwacji.